w dodze do Światnik
Niedziela 5 listopada 2017
Po powrocie z pracy do domu zgarniam dwie skrytki bo trzeba znależć utracony czas. a te skrytki mi sie opierały kilkukrotnie, raz nawet z Agnieszka szukaliśmy i nic. czyli że geoślepota. Dziś był pełen sukcesik. poddały sie od razu.
Po południu jade do Małgorzaty na małe odpoczywanie i regeneracje siły.pogaduchy i inne dobrechwile nas cekają.
Tu tez odnajduje skrywajke która nie mogłem znaleźć a dlaczego? ano z prostej przyczyny gps pokazuje przy figurce a jet ona 12 metrów wcześniej ech...
dzień zatem udany i zaliczony do sukcesów.
Pochylam sie
nad drugim człowiekiem
jak tylko umiem
Dzielę się z innymi
tym co mam
choćby miałby to być tylko uśmiech
lub kawałek chleba
Bo przecież każdy mijany człowiek
jest jak czterolistna koniczynka
jak szczęście które kłania się nam życzliwie
Czasem wystarczy popatrzeć na świat
oczyma serca
na latające ptaki, szumiące drzewa
promienie słońca odbijające się od okien
a wtedy wszystko staje się inne
i jakby na nowo człowiekowi chce się żyć....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz