czwartek, 23 sierpnia 2018

ciemność..... 2017.11.09

 zwariowany dzień
 czwartek 9 listopada 2017
Zwariowany dzień jakiś, przychodze po nocy w pracy by paść i przespać się trochę, ale niestety nie moge musze coś załatwić. W tym czasie mama ma jechać do lekarki ... Kiedy wracam informuje mnie że jest na SOR ... Kurcze i zaś z powrotem wracać do miasta i czekanie i czekanie , potem okazuje sie że ze zostawią ja na obserwacji i dadzą wieczorkiem znać...  okazuje się ze dopiero koło 22 pada decyzja ze przewożą ja na ul Skawińska do szpitala i tam będzie ...  ech...
 Cały dzień w napięciu...
A wiersz bedzie taki przestrogowy...
Coś nie mam jakoś głowy...


Krzyczy ciemna noc 
bóle osamotnionych serc
Pozostawione myśli 
na umieranie w odosobnieniu

Lęki o kolejne jutro bez nadziei
pożerają okruchy radości
błędny wzrok jak zauroczony
patrzy na ogarniającą zewsząd pustkę...

Czarna dziura nicości
wieczna przepaść
pochłaniają wszelkie marzenia
życie staje się ciemnością 
bez najmniejszej iskierki nadziei

Może to tylko sen
a moze spojrzenie w przyszłość
Człowieku obudź się 
i posłuchaj dokładnie sumienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz