wtorek, 10 lipca 2018

zapracowany... 2014.11.07


Piątek 7 listopada 2014

Wstaje rano do pracy, choć nie chce mi się okrutnie bo mam na dzis 24 godzony siedzenia w pracy. Stało się to za sprawą kolegi który chce jechać w Bieszczady z kolegami i się ze mną zamienił.
Zatem na dziś   zaplanowana praca i nic więcej ale korzystam z internetu i zamieszczam wpis za dziś

Na żółtym liściu
pomiętym przez wiatr
piszę smutny list
pełny żalu mojej duszy

Pozostawiam go na ławce w parku
może ktoś go przeczyta
pochyli się nad wołaniem serca
i podaruje mi swój uśmiech

Jesień przywołuje stare wspomnienia
niespełnione marzenia kłują w boku
wpatrzony w niebo czekam cicho
aż ktoś odpowie na moje wołanie


Szara mgła budzi poranki
chłód otula zagubione myśli
Chciałbym by czyjeś serce
odnalazło mnie i przyniosło mi trochę wiosny…..
.

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz