Piątek 7 listopada 2014
Wstaje rano do pracy, choć nie chce mi się okrutnie bo mam na dzis 24 godzony siedzenia w pracy. Stało się to za sprawą kolegi który chce jechać w Bieszczady z kolegami i się ze mną zamienił.
Zatem na dziś zaplanowana praca i nic więcej ale korzystam z internetu i zamieszczam wpis za dziś
Na żółtym liściu
pomiętym przez wiatr
piszę smutny list
pełny żalu mojej duszy
Pozostawiam go na ławce w parku
może ktoś go przeczyta
pochyli się nad wołaniem serca
i podaruje mi swój uśmiech
Jesień przywołuje stare wspomnienia
niespełnione marzenia kłują w boku
wpatrzony w niebo czekam cicho
aż ktoś odpowie na moje wołanie
Szara mgła budzi poranki
chłód otula zagubione myśli
Chciałbym by czyjeś serce
odnalazło mnie i przyniosło mi trochę wiosny…..
.
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz