wtorek, 10 lipca 2018
sobotnio 2014.11.8
Sobota 8 listopada 2014
Dzień spokojnie się toczy a ja pomaleńku pcham swój wózek do przodu. Pagoda jest litościwa jak na tę porę roku. Choć podwiewa lekko.
Robie małe porządki i coś tam robię na komputerze. A po za tym to diś mam nocną zmianę…
Noc pisze kolejny wiersz
na granatowym niebie
Gwiazdy mrugają cicho
swoje komplementy
Pomiędzy pohukiwaniem sowy
słychać delikatne westchnienia duszy
Serce bije miarowo
dając się porwać nucie tęsknoty
Łza w kąciku oka
odbija się w okna szybie
Czas wypatrywania marzeń
miesza się z głodem wiosny
Może koło południa jakiś wróbel
oznajmi że mamy pogodny dzień
że pora szeroko otworzyć oczy
i zacząć żyć pełną piersią….
brzdęk.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz