wtorek, 10 lipca 2018
z pracą.... 2014.11.0 3
poniedziałek 3 listopada 2014
Wstaje rano i idę do pracy bo przecież nie można spać wiecznie. Wiem że się nie chce ale trzeba.
Pracuje od 7 do 19 strasznie się to wszystko mi dłuży . Jakoś daje radę a najważniejsze że wszystko było w porządku. Po pracy jadę do domku., gdzie zajadam pyszną obiadokolacje i coś oglądam w telewizji….
Krzywe słowa stają na baczność
przed popękanym lustrem
bo nie wierzą we własny wygląd
i minione lata
Zmęczone zmarszczki zdobią ciało
pisane ciągłym zamyśleniem lub stresem
Pijany obraz marzeń
nie wierzy w nadzieje jutra
Czkawką odbijają się porażki
czas kuleje mocno na lewą nogę
z każdym nowym rokiem
wędrówka jest coraz cięższa
Pies przy budzie szczeka ze strachu
cień samotności jest bardzo przeraźliwy
Trzeba walczyć o własną godność
by wiedzieć ze mimo wszystko jest się kimś
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz