wtorek 25 listopada 2014
Wracam po nocnej zmiabnie i pakuje się do łóżeczka trzeba troszenkę pośnić o wiośnie bo przecież zimna jesień za oknem.
Mam parę spraw do załatwienia na mieście. przy okazji zaglądam do Joli na małą kawę i pogaduchy o róznych sprawach
o 20 dziś gram na Radiolatkach dwie godzinki jak zawsze.
Szukam wciąż słów zaklętych
w paplaninie codzienności
Tych co płyną z otchłani serca
pomiędzy zabieganiem ludzi
Poszukuje oddechu tęsknoty
pisanej łzawą literą
tajemnic marzeń zlęknionych
co nie dały rady zakwitnąć
Patrzę na łąki zielone
na których brak pąków nadziei
Została zdeptana
przez nieszczęśliwych szukających poklasku
Kufle gorzkiego piwa
stoją dumnie w kolejce
czekajc na tych którzy w ich oceanie
chcą zanurzyc swe zmartwienia
Wyciągam dłonie na powitanie
zwyczajnych szarych ludzi
chce być posłańcem ich sumienia
i brzozą gotową wysłuchać ich głosu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz