wtorek, 10 lipca 2018
poniedziałkiem 2014.11. 24
poniedziałek 24 listopada 2014
Zbieram się z łóżka i idę na spacer . Załtwiam zakupy i przy okazji przewietrzam się trochę.
Coraz bardziej robi się szaro i ponuro. Ech zimowa jesień.
Dzien się toczy pomalutku a ja dziś idę na nocną zmianę...
Kołyszą się słowa na wietrze
wyrwane z objęc tesknoty
co kłuje w lejej stronie serca
przywołujac obrazy z pamięci
Wczorasze marzenia zmył deszcz
co nie przyniósł po sobie teczy
osamotnione zółte liscie
krzycząc krusza sie pod stopami
Dzisiejszy czas wlecze się ospale
nie wierzy w dobre dni
kaszle owiany przeziebieniem bezradności
odczuwa przemijanie we wszystkich kościach
Jutro nadzieje przyniesie dzień
choc nikt na to specjalnie nie zwróci uwagi
o drobnych okruchach szczęscia
nie wspomną żadne gazety ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz