wtorek, 10 lipca 2018
niedzielnie 2014.11. 23
niedziela 23 listopada 2014
Wstaje rano do pracy bo dniówka dzis. Będzie trzeba pędziś ten dzień w pracy i odbębnić swoje.
Po pracy zjadam obiadokolacje i ogladam cos w telewizji. i tak szybko mija ta niedziela.
Piszę kolejny wiersz
zgnieciony przez codzienność
nie ma tu miejsca
na szaleńczą miłość
Slady piękna zdeptała
poskręcana rzeczywistość
ukształtowana przez pieniądze
i pogoń za regułami świata
Patrzę na skulone myśli
zabieganych ludzi
Odczytuje w nich tylko troski
i paskudne zmęczenie
Gdzie uciekła wolność
i pragnienie szczęśliwych marzeń
Czy szara jesień przygniotła duszę
a może zbyt głośno ucieka czas...
Osamotnione drzewa
szumiąc złowrogo podkreślają przemijanie
szara pustka wdziera się do duszy
milczenie bezradnie zamyka powieki...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz