wtorek, 10 lipca 2018
ot, pomału i do przodu... 2014.110.27
poniedziałek 27 października 2014
dzień spokojnie przesówa sie o tarczy zegara. Ide z mamą na plac zeby kupic jakies tam gałezie jodly i inne ozdoby nagrobne. Zachodze tez do biedronbki na małe zakupy żeby kupic cos do jedzenia.
Dziś jakoś tak zimnawo i niestabilna jest pogoda.Ale co tam jakos dzień trzeba spedzić.
Wieczorkiem ide na nocke do pracy.
Tęsknota pisze sie sama
bo brak jest ciepła
w te szare chłodne dni
liscie gubią swe kolory
jesień gryzmolioli jakieś wyzwania
drzy serce z niepewnosci
nostalgia gubi swe slady w parku
samotny deszcz
płacze nad swymi wspomnieniami
Nikt nie szuka juz dokąd
uciekają słowa duszy
Noc jest coraz dłuzsza
Nie wiadomo skąd biorą sie łzy
które płyną po policzku...
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz