wtorek, 10 lipca 2018

niedzielnie... 2014.11.30


Niedziela 30 listopada 2014
Zachodzę do kościółka w Unieściu na ul Morskiej

Spaceruje trochę po plazy a raczej to sie trochę ślizgam bo plaża lekko podmarzła. nawet muszelki sa zamarzniete i kruszą się podczas próby wyrwania ich z piasku.
Potem zachodze do Krysi na obiad dzis zamawiam pierożki z mieskiem i rosołek.
Ide na spacer bo chcę zaopatrzyć się w gotóweczke. A tu okazuje sie ze tego bankomatu co był niedaleko nie ma. Idę zatem dalej do Mielna , pod budujaca sie "Biedronkę" a tu to samo nie ma. szok. wracam nie mam siły na dalsze łażenie -zimnawo jest.
Najwyżej okazuje sie ze bankomaty euronetu zwijają się po sezonie. Ech... wieczorkiem ogladam telewizje.


Patrzę w daleki horyzont 
gdzie morze styka się z niebem
czekam jak dzikie mewy
przyniosą dobre opowieści

Pisze słowa splątane 
niepewnością przyszłosci
czy odnajde odpowiedzi
czy nadal będe marzyć musiał

Znaki zapytania mieszają się w szaleństwie
z niespełnionymi pragnieniami
lęk o jutrzejszy spokój
drażni zagubione serce

Patrzę na swoja wolność
cisza szumi mi w uszach
fale milcząc odpowiadają na pytania
niebo zbyt szybko ciemnieje....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz