piątek 28 listopada 2014
Rano jade na cmentarz posprzatac grobowiec, jak prosiła mnie Jola. szybko to ogarniam i wracam do domu. Muszę się spakowa i zrobić zakupy na drogę.
18.20 mam autobus do Koszalina Przyjeżdzam na dworzec na styk( dobrze że autobus sie spóźnia) Boje sie bo nie mam biletu a ludzi czeka na niego sporo.
Jak przyjeżdza odrazu pakuje walizke do bagażnika , teraz to sprzedadzą mi bilet bo nie beda wyciagać mojej torby spod sterty bagaży.
podróż sie dłuży, ale jakoś daje rade -mam nadzieje że dojedziemy na czas.. szkoda ze ludzi duzo jedzie..
Szumią fale przypływu
przywołując wsponień opowieci
milczenie dnia wczorajszego
o okaleczonej miłosci
Zaschniete ślady na piasku
uciekaja prosto w morze
tam szukając zapomnienia
zatopienia oddechów przeszłości
Dzikie mewy krzyczą
przepowiadając nadejście kłamliwego losu
Nikt nie wierzy w dobra przyszłość
sztorm budzi się z uśpienia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz