czwartek, 26 lipca 2018
do pracy 2014.12. 17
sroda 17 grudnia 2014
do pracy trzeba iść, a sie nie chce okrutnie. odzwy=czaiłem sie. Idę pobolewa mnie ale co zrobić.
Czas biegnie pomału a ja się męcze ale daje rady.
Po powrocie jem obiadokolacje i się klade na do spania za mało w nocy spałem.
Czas zbiegł z ulicy świętego Krzyża
prosto pod nogi idące na rynek
było słychać hejnału trąbkę
i stukot kół po bruku
Kupcy w Sukiennicach rozłożyli swe kramy
zacierając ręce do interesu
kwiaciarki namawiały do kupna bukietów
Mickiewicz dumnie patrzył ze swego pomnika
Gołębie dreptały w poszukiwaniu ziarna
sypanego przez turystów
dorożki wspomnienia i westchnienia
zauroczonych pięknem serc
W okolicznych kościołach
świece płoneły od modlitwy
Wszystko po staremu
na Krakowskim Rynku
Tylko poeci pochowali się na plantach
zostawiając swe wiersze w kącikach ulic
Może ktoś popijając w biegu kawę
natknie się na ich oddech duszy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz