czwartek, 26 lipca 2018
do domu 2014.12.05
piątek 5 grudnia 2014
Pakuje się do domu.Potem szybki spacer nad morze na dokarmianie mew. Pomagam Krysi w jeszcze w dromnych naprawach.
Trzeba myśleć o powrocie . Jem obiadek a Krysia pakuje prowiant. i wybieram sie na busa. z Koszalina mam autobus o 16.55. Opóżnia się ale niewiele bo z Kołobrzegu tu niedaleko.
W autobusie troche ludzi jest ale wiecej dosiada po drodze... Najważniejsze byledo przodu.
Szkoda ze koniec wolnego nadchodzi.
Liczę owce przed snem
skaczą szukając wolnosci
jedna, druga, trzecia...
ale to nie zmieni mego serca
Tęsknota pisze swe scenariusze
licząc ciężkie westchnienia
jeden, drugi, trzeci...
pomiędzy gwiazd mruganiem
Latarnie chrapią cicho
nikt nie liczy płynących łez
jedna, druga, trzecia...
do świtu jeszcze kawał czasu
Myśli zatapiają się w smutku
zegar zbyt wolno przesuwa godziny
pierwsza, druga, trzecia...
zmęczenie nie pozwala szukać snu
W tę bezsenną noc los uśmiechnie się do kogoś
przez otwarte okno słyszę jak ktoś liczy
raz, dwa, trzy...
Może wreszcie padnie na mnie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz