poniedziałek 15 grudnia 2014
Wstaje jakoś rano i jade do lekarza i czekam az mnie przyjmie . Niestety sie nie zgaadza bo ma duzo pacjentów i prosi przyjść jutro.
Rejestruje się i wracam do domu tu poleguje delikatnie może ciut boli mniej wiec nie bedzie chyba tak źle.
Patrze w telewizje i nic mi sie nie chce.
Zimno mi jakoś
choć siedzę wtulony w kącie
brak natchnienia do malowania obrazów
mojej wyobraźni ...
Pióro nieposłuszne jakieś
nie chce pisać kolejnych strof
moje myśli zasypiają
wpatrzone w pustą szklankę po kawie...
Mrok na ulicy gra na skrzypcach
kulawą sonatę Straussa
a może to moja tęsknota
odzywa się ochryple w lewym uchu...
Deszcz sieje kolejne ziarna smutku
pusta kartka milczy zakleta
głucha pustka odbija sie w duszy
Nie chce mi sie mysleć o jutrzejszym śnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz