piątek, 22 czerwca 2018

sobotni dzionek... 2013.04.13

13 kwietnia 2013
Na szczęście mam trochę wolnego wiec mogę spokojnie się zająć czymś w domu. Zatem troszkę porządkowań robie.
Pogoda dopisuje i zachęca do tego żeby pospacerować. cieszę sie ze mamy wreszcie te wiosnę. Strasznie długo nie mogła przyjść ale jest i dobrze bo od razu człowiek czuje się inaczej.
Chce się żyć.
Dzień spokojnie płynie na niczym. Cieplutko jest i to najważniejsze.


Uciekasz już krainę cienia
chcesz by noc zjadła cie głucha
Dręczą cie wyrzuty sumienia
czy biegniesz na oślep przed siebie...

Zamykasz oczy wierząc cicho
że nikt Cie teraz nie dostrzeże
Myślisz ze jesteś niewidzialny
za zasłoną zmęczonych powiek

A odgłos duszy ze spokojem
rozlicza cię z Twych zakrętów
Nie ważne co powiedzą ludzie
bo ty sam będziesz swoim sędzią

Ława przysięgłych mija cie codziennie
nie patrząc w twe oczy i czyny
anonimowości betonowej pustyni
nie obchodzi życie pojedynczego człowieka

Staniesz przed lustrem czasu
też w roli oskarżyciela posiłkowego
sam zasadzisz wyrok nieznanej tułaczki
z daleka od miłości serca

Więc jeszcze jest czas by sie zatrzymać
i wyrwać sie z twego szaleńczego biegu
otworzyć serce i zacząć żyć według niego
z dobrem w ręce odwiedzić każdego...

brzdek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz