4 maja 2013
Trzeba iść do pracy, choć inni cisza się długim niekończącym się weekendem, mogąc się byczyć.
Chociaż z drugiej strony widać ze pogoda temu nie sprzyja. Pada deszcz i jest jakoś tak nijako.
Mnie na szczęście dzień płynie spokojnie i nie musze sie stresować.
po powrocie z pracy zjadłem obiadokolacje i położyłem sie spać.
Po nitce do kłębka
zbiegł szary anioł
ten od opieki cichej
nad bezrobotni
Nauczył sie robić na drutach
by dać skarpety na zimę
tym co uciekli do picia
poszukiwaniu roboty
przeszedł szybkie szkolenie
zbieraniu puszek po piwie
gotowaniu jakiejś zupy
dla bezdomnych i żebraków
Zagryza zwiędłe suchary
bo to najtańsza kolacja
Mamrota pod nosem plany
jak wyrwać z udręki obłąkanych
Gdzie znaleźć schowana nadzieję
i wiarę w to że sie uda
w siłę by unieść minuty jutra
w kolejce bo bezradności...
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz