sobota, 30 czerwca 2018

ech morze... 2014.07.12


Sobota 11 lipca 2014
Wstaje rano bo się trzeba pakować . Na szczęście moja znajoma rozmawiała z właścicielką o tym że chce zostać na jakieś dwa dni jeszcze  i ta choć nie było u niej pokoju załatwiła mi u sąsiadki.
No więc zostaje jeszcze tylko zmieniam pokoik.
To nic ze pokropuje deszczem, ociepli się a ja idę pospacerować tu i tam.

Oczywiście tradycyjnie zjadam fląderkę choć tym razem w „smażalnia rybacka u Marzeny i Jacka”
  Da się zjeść choć mogłaby być lepsza. Ale nie narzekam. Idę dalej połazić.
Po południu wychodzę na spacer ponownie zabieram ze sobą chleb bo trzeba dokarmić mewy są naprawdę fantastyczne…

                                             

Przez zabawę z mewami i moją nieostrożność upadł mi aparat do piasku i zdechł... ech..
Wieczorkiem oglądam mecz  o 3 miejsce osłabiona moralnie Brazylia przegrywa z Holendrami 0:3  no fakt ze po raz pierwszy sędziowie nie są za gospodarzami pogarsza sytuacje… ale niech to komentatorzy oceniają nie ja. Tak czy inaczej Holendrzy odbierają brąz.


Szum morskiej fali słyszysz?
ten radosny krzyk dzikich mew
przynosi dobre nowiny z daleka
słońce uśmiecha się do duszy…

Tak wiem tęsknisz okropnie
Za wolnością nieba
Zazdrościsz mi tych radosnych chwil
Zapachu morza, i dobrze usmażonej ryby

Wiem rzuciłabyś to wszystko co Cie otacza
By znaleźć się w podobnym raju
Poczuć jak ciepły wiatr łaskocze twe ciało
Jak wolność pięści twe zmysły

Nie zamykaj tego w marzeniach
zapomnij na chwile o rzeczywistości
spakuj cokolwiek do walizki
i przyjedz naładować ciepłem swe serce…

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz