16 maja 2013
Do pracy ruszyłem ze średnio pojętą ochotą - Liczyłem na to że te 12 godzin zleci szybciutko i wrócę do domu.
Myliłem się, bo dzień się strasznie ślimaczył.
Na dodatek koło 15 zadzwonił telefon, kolega prosił mnie o przysługę bym za niego został na dyżurze bo musi zostać z żoną bo ona się bardzo źle czuje.
Co miałem zrobić, oczywiście ze się zgodziłem. Musiałem tylko dokupić sobie jedzenia na te kolejne 12 godzin...
Gdzie mam iść
by Ciebie odnaleźć
Zamknęłaś się w swoim domu
bo tam czujesz się bezpieczna
Szarobury deszcz
spaskudził Ci szyby
i nie masz dobrego widoku
na zieloną nadzieję
Chcesz uciekać daleko
od tego co krzyżuje Twe myśli
bo los zbyt wiele rzucił Ci
na Twe słabe serce
Wypatrujesz słońca
choć czujesz zimno w duszy
boisz się otwierać okien
by przeciąg nie wywrócił wszystkiego
Wołam Twoją tęsknotę
przez chmury zamyślenia
uśmiechnij się do mnie przez ciszę
i uwierz w dobrą pogodę...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz