Piątek 29 sierpnia 2014
Wstaje jakiś taki nie bardzo. Boli mnie coś żołądek czy jakoś tak. Raz z jednej raz z drugiej strony. Normalnie szok.
Nic toi idę pożegnać dziś morze bo potem się pakuje i do domu.
Trzeba już wracać i nie ma to tamto..
Autobus mam z Koszalina o 16.55 a zatem po 16 pojadę busem stąd do Koszalina.
Za kierownica pani z która jechałem do galerii,jedziemy dość szybko.
po niecałe 40 min jestem na miejscu. zatem godzinkę poczekać mi przyjdzie.
Wolałem być wcześniej zęby zorientować się gdzie jest przystanek.
Szukam ale na dworcu nie znajduje dzwonie na centrale "Telesfora" i tam mi mówi pani ze za stanowiskiem 12. To stoję koło tego stanowiska i nic żywego człowieka 5 minut do odjazdu i nic zaczynam się denerwować i szukać od nowa dopiero 5 min przed odjazdem znajduje tuż przy wyjeździe z dworca jest tabliczka z rozkładem jazdy tego autobusu. Ludzie czekają autobus się spóźnia ok 10 min.
Podróż przebiega długo i ociężale boli mnie ten brzuch ale jakoś udaje mi się przysypiać co jakiś czas.
do Krakowa docieram o 4:30.....
Czemu kiedy rzucam kostką szczęścia
nie wychodzi nigdy szóstka
tylko dwójka albo trójka
dlaczego nie mogę ani razu wygrać?
Może powinienem się cieszyć
że nie trafiłem jedynki
bo przecież zawsze może być gorzej
można być bardziej przegranym
Deszcz znowu zmywa me marzenia
misterne utkane wśród kwiatów
bladze w codziennych westchnieniach
boje się pisać kolejnych wierszy...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz