21 poniedziałek 21 lipca 2014
Proszę bardzo trzeba od razu ruszyć w krakowskie życie. Nie ma lekko czyli załatwiania i inne sprawy na głowie. Od samego rana przez cały dzień jak nie na poczcie to jakieś opłaty i inne sprawki.
Po południu otwieram skrzynkę i …
Dostaje załamania nerwowego … normalnie Może człowieka coś trafić.
Dopiero ponad miesiąc temu walczyłem jak lew kilka telefonów po 20 min. Żeby mi zlikwidowali wszystko co mam związane z City bankiem. Czyli zlikwidowanie karty kredytowej której nie używałem ani razu zlikwidowanie kont których nie mam i wszystkiego, potem i tak jeszcze jedna opłatę mi przysłali i znowu telefon i już mnie zapewnili ze nic nie dostanę więcej ze musze to zapłacić bo mnie zahaczyło o nowy miesiąc… ze wszystko załatwione…
Zapłaciłem i myślałem że z nimi koniec….
A tu niespodzianką korespondencja od nich . A w środku nowa jeszcze nie śmigana karta kredytowa.
Myślałem ze dostanę jakiegoś zawału czy coś…
Szczęście ze to już było popołudniu i nie chciałem nigdzie dzwonić….
Wieczorkiem zabieram się za uzupełnianie wpisów i przepisywaniem napisanych wierszy…
Piszę krzywym piórem
słów kilka do ciebie
przede mną jezioro uśmiecha się szczerze
pozwalając żaglówkom tańczyć lekko
Ptaki przytulają się do chmur
wiatr nuci jakieś piosenki
a ja swoja tęsknie
bocianim klekotem do ciebie
Szumią drzewa od rana
o czystości duszy i wolności przestworzy
pomruczę razem z nimi
dodając słów kilka o Tobie…
O zieleni nadziei
przez która patrzysz na świat
o dojrzałych w słońcu wargach
co umieją szeptać prawdziwie
rozmarzyłem się szczerze
na tej dzikiej łące
gdzie fruwają białe motyle
gdybym umiał tak latać
już lądowałbym u twych stóp…..
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz