piątek, 22 czerwca 2018

po nieprzespanej nocy... 2013.04.11

11 kwietnia 2013
W nocy nie mogłem spać , budziłem się co chwila.. dopiero koiło czwartej złapałem na chwile sen...
I znów jak wczoraj o świcie zrywa mnie kolejny dzień i idę do pracy.
Ech nic nie chce mi sie jakoś.
Czas mija pomaleńku. Co jakiś czas słyszę jak deszcz tańczy po chodniku. Dobrze że to nie śnieg bo mógłbym wpaść w depresje.
Dzień sie dłuży Na dodatek mamy mała awarię i musze zostać dłużej w pracy. Ech czasem tak bywa. Dziś ja zostanę pomogę zmiennikowi , następnym razem ktoś pomoże mnie wiec choć tyle dobrze ze się uzupełniamy.
Wracam do domu jakiś padnięty...


Na nieboskłonie
poszarzałym od łez
szlocha utracona nadzieja
która pogubiła sie w szukaniu szczęścia

Niewypowiedziane słowa dudnią głośno
w rozbolałej od rozmyślań głowie
Echo odbija sie miarowo
w przeżartej żółcią duszy

Poskręcane w nieładzie myśli
prowadza niedbale zamknięte oczy
wprost w przepaść przeznaczenia
bez leku o przyszłość

Zgęstniała lawa niszczy wszystko
co stanie trzeźwo na jej drodze
pustosząc normalne spojrzenie na wszystko
zostawiając za sobą marsjański pejzaż

Nieprzespana noc boli mnie w boku
niepoprawne lęki każą gdzieś uciekać
rozkładam bezradnie ręce
i z podniesionym kołnierzem ruszam do roboty....

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz