sobota, 30 czerwca 2018
niepewny dzionek... 2014.07.28
Poniedziałek 28 lipca 2014
Po nocnej zmianie odpoczywam chwilkę bo sen się należy i już. Potem biorę się do lekkiego życia bo przecież coś robić trzeba. Proszę bardzo spacerek zaliczam pomaleńku. Jadę tez na mały rekonesans do „Bonarki” kupić to i owo.
Dzień mija spokojnie i bez żadnych nerwów na szczęście,…. tak mogłoby być sielankowo. Niestety jakoś po południu się źle czuje Okazuje się ze niestety potas mi jakimś cudem odpłynął czy jakoś tak ( kołatanie ser ducha i te sprawy…) po udzieleniu pomocy medycznej wypisany docieram do domu koło północy… usypiam gdzieś koło pierwszej… i jak się ma tu człowiek nie denerwowac?
Krążą przemoknięte ślady stóp
dookoła chorej ulicy
przy której mieszka nieokiełznana miłość
a może to tylko pokrzywione marzenia
Na balkonie ktoś podlewa kwiaty
a przy okazji studzi myśli gnające życie..
prawda okrutnie kłuje w boku
niszcząc wyblakłe kartki z westchnieniami
Życie bez pragnień duszy
kurczy się do szarej codzienności
niepewność jutra gryzie od środka
kroki giną w podłej kałuży
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz