sobota, 30 czerwca 2018

kocham morze... 2014.07.08

 
Wtorek 08 lipca 2014
Wstaje rano jem śniadanko i… i idę na larze… a co trzeba czerpać z życia.  Dobrze ze mam ze sobą coś tam z filtrem 20 wiec się smaruje i się byczę , chociaż tak nie umiem co jakiś czas brykam między fale no nie za bardo głęboko bo pływać nie umiem….

   .         

Tak spędzam sporo czasu około 15 idę do smażalni Pirat  tu kupuje flądrę i piwko i do tego frytki a co szaleć trzeba…

                               

Potem idę do domku trochę odsapnąć od słońca .
Wybieram się na mały rekonesans przed siebie po drodze zajadam czereśnie które kupiłem po drodze…  niestety nigdzie nie docieram bo zaczyna mnie wiercić w brzuszku… i musze zawracać.
To wynik nadmiernego jedzenia owoców (całe 1/2 kg)   Ale nic to kiedy mi przechodzi idę nad morze pogonić mewy a potem zaś do Suma na pierożki tym razem z mięsem.
Wieczorkiem oglądam mecz oczywiście Niemcy Brazylia. Niestety mecz kończy się porażką 7:1 gospodarzy ( 5 bramek padło w pierwszych 30 min)  mogło być więcej ale Niemcy nie chcieli pogrążać Brazylijczyków.  Niemcy są zatem w finale ale z kim?


Za plecami szumią fale
wiatr rozwiewa włosy swe
a ja budując zamek z piasku
myślę o tobie

W tej lewej wieży będzie sypialnia
w prawej baszcie będzie stał jadalny stół
a pomiędzy nimi będzie biegać nasze szczęście
z uśmiechem porannej miłości

Mewy skrzeczą cos za uszami
o marzeniach nie wartych nic
a kto mi zabroni pisać opowieści
z serca mego stron ?

brzdęk...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz