sobota, 30 czerwca 2018
jestem nad morzem.... 2014.07.07
Poniedziałek 7 lipca 2014
Dotarłem wreszcie do Koszalina Nogi mi się plączą a tu dopiero 5.45. i co robić… dobrze ze zadzwoniłem po drodze do pani gospodyni i pozwoliła być wcześniej…
A tak sobie ze jakoś trzeba tam jeszcze dotrzeć , nawet nic mi się nie chce. Kupuję mała kawę i człapię n abulika..
No akurat mi uciekł ale mamy czas. Czekam na następnego . i jadę cel Mielno-Uniescie.
5 złotych kierowcy i do przodu już mi się micha cieszy na samą myśl.
Na miejscu musze zlokalizować gdzie mam się udać, na szczęście trafiam bez przeszkód.
Pokoik co prawda malutki ale mi wystarczy.
Chciałem na chwilę się położyć ale jak tak można bez pozdrowienia morza?
To zostawiam wszystko i lecę zrobić morzu „gili gili” Do morza z kwatery mam jakieś 7 minut, więc blisko. Mocze stópki trochę zimna woda ale chwila i się przyzwyczaję.. Wracam do pokoju – myślę ze trochę się prześpię i pójdę znowu gdzieś. Niestety się nie da. Gorąco w pokoju. Bo to pokoik pod samym dachem i mały duszno. Nie da się spać. Więc ubieram się , nie ma lekko wracam mate. I posiedzę troszkę. Koło 14 idę na Fladrę do pobliskiej smażalni niedaleko plaży Barkas. Fląderka dobra mniam. Potem idę na spacerek. Po miasteczku i na zakupy.
Koło 20 zachodzę do baru Sum gdzie pracuje moja znajoma. Tu zamawiam pierożki ruskie i rosołek.
Lukam jeszcze na morze…. I padam do snu….
Morze pachnie spokojem
mimo że fale wdzierają się na brzeg
latawiec serca unoszony w niebo
przez listonosza wiatr
Posyłam ci uśmiech mej duszy
zwyczajnym listem poleconym
kawałeczki znalezionego bursztynu
i miłość wypisaną na piasku
Zachody słońca pieśnią pisane
nucą romantyczny śpiew
a mi do szczęścia brakuje twoich oczu
czerwonych ust i bijącego serca
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz