Niedziela 24 sierpnia 2014
Wybieram się rano do Koszalina. Troszkę połazić a przy okazji w galerii „Emka” kupić aparat. Kupuje taki jaki mam tylko 2 numery lepszy. Ech co zrobić
Po powrocie idę na plaże pomęczyć nogi bo nadal wieje…
Pora na obiadek. Czyli rybka. Buuu nie ma flądry ponoć jest sztormowo i nie będzie nic…
Kupuje zatem karmazynka Nawet dobry nie ma co narzekać troszkę inny smak ale smaczny.
Dziś troszkę wieje i nie da się byczyć. Fale są dość duże , szkoda bo lubię się moczyć w morzu.
Dziś mamy tu festyn w Unieściu - „Jak dobrze mieć sąsiada” tu występy regionalnych zespołów.
Koło seniora „Bursztynek” robi zbiórkę – sprzedając ciasta i inne smakołyki swojego wyrobu,
Przy okazji zrobiono zabawę na całego:)… Zatem na wieczór idziemy ja i załoga Suma na ten festyn.
Spokojnie leci czas i miło.
.….
Fale całują delikatnie
moje ślady stóp.
Gdy szepczę do nich
moje tęsknoty
usypuje kolejne zamki z piasku
mając nadzieje
na prawdziwe królestwo marzeń
choć wiem że ono się rozsypie
Na plaży ciągle pisze me pragnienia
Lecz wiem że morze
zmyje je nim ktoś je przeczyta
ale i tak wciąż próbuje.
Słońce szykuje się spoczynku
barwiąc niebo na czerwono
a ja szepczę dobranoc
niezależnie gdzie jest moje kochanie….
brzdęk...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz