sobota, 30 czerwca 2018

Jadę do domu ... 2014.07.19


Sobota 19 lipca 2014
Wstaje średnio rano i się pakuje , potem  zjadam grzecznie śniadanko i  jedziemy na dworzec  wczoraj w drodze powrotnej zajechaliśmy żeby kupić bilet ale kasa czynna była tylko do 19.30 wiec dziś jedziemy trochę wcześniej
Okazuje się jednak ze miejscówek brak. I na tracie do Warszawy nie mam miejscówki bo już na pociąg następny z Warszawy do Krakowa to mam, ale musze najpierw na niego zdążyć.
Wsiadam do pierwszego wolnego przedziału wiedząc ze i tak ustąpić będę musiał miejsca.  Niestety tylko jedna stacje  . W Giżycku wsiada gość i krzyczy ze ma 6 miejsc zajętych i proszę wynosić się z przedziału  i zabrać swe bagaże.  Ja tam się nie kłócę biorę co moje i wychodzę na korytarz.  Ale fakt gość robi to niegrzecznie, i biedna starsza kobieta szamoce się z walizką   żeby mu ustąpić miejsca na bagaż  (pomagam jej )  bo on za wygodny żeby to zrobić.  Pomagam jej zanieść walizę do innego wolniejszego przedziału. A swoją kładę w przedziale obok  ja mogę usiąść na korytarzu ale gdzieś torbę chcę trzymać a nie na przejściu.  Przedział gdzie mam bagaż jest spokojny i nie rzuca się o kawałek półki.
Jadę do tej Warszawy  siedzę chwilami na wolnym miejscu, nie jest źle  tylko trochę się denerwuje żeby zdążyć na drugi pociąg  bo jak mi ucieknie  mam 3 godz. czekania na następny.  Mamy spóźnienie 15 mi a na przesiadkę mam 22 min ale na tym samym peronie teoretycznie.
Na szczęście nasz pociąg nadrabia utracony czas i wysiadam w  Warszawie Centralnej na peronie 3  o czasie. Uf kamień z serca. Natomiast ten drugi ma 20 min opóźnienia. Zatem   poczekać mi trzeba.
W związku z tym że mam czas to chcę kupić kawę z automatu.
Co za zdzierstwo 4 zł ! wrzucam …. Ciach pach wylatuje kubek z samym wrzątkiem. Załamka. Drugi automat zjada gościowi 5 złotoch  i nie daje napoju.  Złodziejstwo.

Kawę dopiero wypijam dopiero w drugim pociągu w Warsie . Do Krakowa docieram o 23.10.  Nie chce mi się czekać nie wiadomo ile na nocny tramwaj  wiec  jadę taryfą (taxi) do domu…

 W atramencie tęsknoty
maczam swe pióro duszy
by napisać słów kilka
do Ciebie…

Turkoczą koła pociągu
po szynach jutra
a ja wolę najbardziej
rytmiczne uderzenia twego serca

Tęsknię ogromnie
za twoich słów bukietem
co kreśli obrazy
smakowitego raju

Chce jak najszybciej
zanurzyć się w twych ramionach
i czuć życie
kwitnące różą…

Kolejne słowa biegną w zamyśleniu
nie słysząc stukotu kół
wyobraźnia oszalała na twoim punkcie
otwórz swe serce dla mnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz