czwartek, 28 czerwca 2018

i na nockę.... 2014.03.21


Piątek 21 marca 2013
I tak jakosik dzień płynie pomaleńku, troszkę spaceruję korzystając z dobrej pogody.  .
Po południu robię pranie, i różne domowe pracki.  Po obiadku chwila snu , a na wieczór idę do pracy.

Stoję nad czyjąś niedolą
płonącym domem bez dachu
płaczącą wierzbą
co modli się o przetrwanie

Cegły stercza na boki
ziąb otula czas miniony
lek ozdabia Katy przegrane
cisza bezkarnie rozkłada ręce

Człowiek otula kocem swe wspomnienia
by nie uciekły z pamięci
wolność zamknięta w okowach biedy
gnije życie uległe nałogom

Wyciągam rękę by pomóc
by podnieść z błota szarości
odrzuca ją niechęć zamkniętej bariery
broniąc swego świata poległych

Świat wykuty w skale swej niedoli
odgrodzony niewidzialnym płotem
Zostawiam garść chleba i nadzieję
Że znajdzie się tu choć odrobina szczęścia…

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz