Czwartek 20 marzec 2014
Pierwszy dzień wiosny zastukał do mnie o 5.30 budząc do pracy – odpowiedziałem ze jeszcze chwila bo wiosna przyjdzie dopiero o 17 . Zabrałem się do wyjścia i już. Czas płynął ślamazarnie, dopiero koło 14 rozjaśniło się niebo niczym na powitanie wiosny. Po pracy jadę do domu by grać na Rdiolatkach… i tak gram od 20-22 ech coś za często jestem na radio…
Łyk porannej kawy
otwiera me oczy
bym mógł napisać kolejną notatkę
na marginesie dzisiejszego dnia
Słońce wstało cicho
z zamglonymi oczyma
wzięło maleńki prysznic
a z drugiej strony powiało chłodem
Z parasolem w dłoni
tak na wszelki wypadek
stawiam zwyczajne kroki
odmierzając czas natłokiem spraw
Czas przelatuje przez palce
wśród mijanego tłumu
nikt nie liczy napotkanych twarzy
nie wiadomo ilu ich umarło dzisiaj poetów
Byle dotrwać do wieczora
napełnić brzuch w drodze do celu
wieczorem popatrzeć jak księżyc
bredzi coś o pogodzie na jutro
Zasypiając pomyślę tylko
O tym jak ciężkie jest życie
I uznam ze szczęściem
że właśnie zaliczyłem kolejny dzień
bez zwątpienia we własne siły…
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz