Środa 16 lipca 2014
Rano nie musze wstawać więc zwlekam się z łóżka około 10 załatwiam swoje sprawki czyli poranny posiłek.
Jedziemy do Giżycka, znam to miejsce na pamięć wiec nie muszę szaleć ze zwiedzaniem. Jedziemy nad jeziorko i opalamy się znaczy się moczymy się trochę i polegujemy na kocyku
Jezioro czyściutki normalnie widzę jak rybki skubią mnie po nogach choć stoję w jeziorku po pas…
Jednak są jeziora czyste i piękne..
Rozrzucone kamienie ludzkich myśli
są trwalsze od śladów na piasku
i wyznań pisanych dla fal na plaży
ich raczej nikt nie przeczyta
Kamienie będą wierne tajemnicy
nim wiatr je rozkruszy
Zapatrzyłem się na niebo
malowane kolorytem chmur
czy ktoś tam siedzi i przygląda się nam
strasząc nas różnorodną pogodą
i niebezpiecznym uśmiechem losu
Zdradzone łzy przez lek
odbijają się echem wczorajszych zwierzeń
pożółkły papier
nie przyjmuje już słów przeprosin…
Zegar kołysze czas miarowo
robiąc za doświadczonego spowiednika
Wysłucha pocieszy, może zada pokute…
Lecz dziś jakoś nie poprawi mi samopoczucia….

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz