20 kwietnia 2013
Po nocnej zmianie wracam spokojnie do domku i patrzę jakby tu sie położyć spać.
koło południa idę na mały spacer "wiosna panie sierżancie" -proszę bardzo jak milutko jest oddychać ciepełkiem.
Tak sie dziś zastanawiam co powodowało tymi którzy stoją za tymi wybuchami w Bostonie - giną niewinni ludzie w imię pokrzywionej religii, w imię nagromadzonej nienawiści do Ameryki wpisana w "doktrynę "religijną.
Trochę przypomina mi to warcholstwo naszej polityki...
nienawidzić bo maja inne poglądy polityczne...
a przecież w żadnej religii nie wolno zabijać , czy nienawidzić - to są podstawy ech...
Pijemy kolejny raz
za zdrowie tych co odeszli
bo zabrakło czasu
na zegarze przeznaczenia...
Wiatr rozwiał marzenia
i wezwał ich w stronę gór
bo tak trzeba
by byli bliżej nieba
Kolejny łyk za te ślady
które pozostawili
na naszych drogach
i w codzienności która nas otacza
Barwne motyle
niechaj fruną lekko do wieczności
z podziękowaniem za posługę
od wiernych przyjaciół
Nuta wspomnień drży w duszy
wyciskając łzy kolejnych pór roku
Wciąż stajemy na górskich ścieżkach
by dojść do szczytu nieobecności...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz