sobota, 30 czerwca 2018
do pracy... 2014.08.07
czwartek 7 sierpnia 2014
Do pracy się zbieram rano i jakoś zbyt ciężko mi iść. Ale idę a co.. pracować trzeba.
Całe 12 godzinek się męczę ale daje radę potem nie ma to tamto radośnie wracam do domku.
W domu zjadam coś na szybko a potem gram na Radiolatkach od 20-22 tak oto dobrze minął dzień
Błądzę w dniach kalendarza
pisanych wstecz w pamiętniku
burze rujnują kwiaty w ogrodach
które kwitły w zachwytach dobrej wiosny
Zmieniają się pory roku
pogoda czasem jest nieprzyjazna
a życie daje nieustannie popalić
nadsłuchując czy nie łamie sobie kości
Czasem w ustach czuje gorycz
sól wpija się w rany serca
echo odbija się w pustce
lecz trzeba stale wierzyć w nadzieje
Marze za zamkniętymi powiekami
sen staje się przystania
codzienność przelewa się na papier
czytając słowa z mego oddechu
Może ktoś mnie zatrzyma przy sobie
oddali ode mnie morze ciemnych chmur…
i pozwoli zasnąć u swego boku
patrząc jak kwitnie nasz ogród…
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz