22 kwietnia 2013
Wstaje do pracy ale czuje ze mi sie jednak nie bardzo chce. Ot jakoś tak, ale przecież trzeba.
Dzień na szczęście mija pomalutku jakby bez pośpiechu. Nic się nie dzieje, nie muszę się spieszyć.
Do domu wracam lekko zmęczony. Zjadam tylko obiad kolacje i kładę się do łóżeczka i mam tylko ochotę w miarę szybko usnąć...
Na szarym nieba płótnie
kreślisz kolejny list tęsknoty
pisane wierszem westchnienia
za gorącą lata miłością
Szukasz uśmiechu słonecznych oczu
co ukradną Twe pocałunki
zastępując płynący czas
szczęścia tańcem
Po kładce nad strumieniem
spacerując podrażnione marzenia
zaślepione smutkiem oczy
nie umieją znaleźć pozytywnych myśli
Chowasz sekrety serca
na dnie spróchniałej szuflady
Boisz się uwierzyć w oddech nadziei
ale czy zawsze tak musi być..?
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz