piątek, 22 czerwca 2018

praca i tłumy kibiców... 2013.04.26

26 kwietnia 2013
Wstaje raniutko choć chyba wróble zrobiły to przede mną. Wybieram się do pracy choć chętnie poleżałbym dłużej.
Dzień płynie w miarę spokojnie choć czuje ze nic mi się nie chce.
Nie ma czym się przejmować tylko brać życie jakie jest.
Kiedy wracam autobusem do domu policja zatrzymuje ruch na skrzyżowaniu na jakieś 15 minut. okazuje sie że to jest przemarsz kibiców z Widzewa na mecz z Wisłą Kraków.
Normalnie tłumy a ile zaangażowanych w ta operacje jest funkcjonariuszy policji to aż strach pytać o koszty.. ech...
Najważniejsze że nikomu nic sie nie stało ( chyba)
W każdym razie jakoś docieram do domu, Nie mam na nic jednak ochoty, zatem po obiadokolacji kładę się spać...

Rozkołysał się dzień
Zapachem żółtej forsycji
Zatroskany wróbel 
stukał w parapet
z zapytaniem czy jeszcze żyje

Wieszam moje myśli
na poszarzałym nieboskłonie
Do karmnika nasypuje okruchów
z wczorajszej zapomnianej kolacji
Wspomnienia kaszlą ciężko

Zielenią sie zbocza nadzieją
przemoknięty list
czeka na dokończenie wyznania
dusza boli przepełniona pustka
miętowe pastylki łagodzą ból gardła

Czekam na nocne rozmowy
z zamyślonym księżycem
Wtedy wykrzyczę do niego
wszystkie moje zmartwienia
choć mam wrażenie
że i tak to nic nie zmieni...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz