piątek, 23 marca 2018

w drogę... 2013.01.17

17 stycznia 2013
Wstałem zgodnie z planem o tej 3:00 by spakować kanapki i herbatkę w termosie do torby ubrać sie i na przystanek. Tramwajem na dworzec główny a potem do pociągu. Niestety jadę w wagonie bezprzedziałowym, chociaż mam miejscówkę.
wagon dość pełny na szczęscie większość jedzie tylko do Warszawy. Tutaj tez siada kobieta która jedzie do Gdyni
Okazuje sie ze jej maz miał we wtorek zawał serca bedac w pracy. Na szczęście przeszedł już operacje i będzie dobrze.
Tak czy inaczej ona jest zdenerwowana i jedzie wesprzeć go swoja obecnością. Sympatycznie się rozmawia choć ona tez próbuje odsypać nieprzespana noc.
Ja tez korzystam z tego ze ciśnienie jest dość niskie i lekko przysypiam.
Docieram na miejsce na 16.30 zjadam obiadek a potem idziemy na małe zakupy. Wieczorkiem na pogaduchy wpada Helena.
Kładziemy sie spać koło 22...

Nieprzespana noc budzi smak życia
dreszcz niepokoju szarpie struna
skrzypce wyją koncert strachu
bezgwiezdna noc budzi grozę...

Samotność krąży po pustym pokoju
jakiś lęk pije łapczywie herbatę
wiatr zakaszlał nad bliska świeczką
i o mało jej nie zgasił

Nić łączącą serce z rzeczywistością
naderwała się lekko
lecz lekarze w porę przyszli z pomocą
dając szanse dalszemu życiu

Czas zwolnić bieg na przełaj
nie można dźwigać wszystkiego na plecach
trzeba tez cieszyć się wolnością
i bliskości miłości oddechu

brzdęk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz