16 stycznia 2013
Do pracy rodacy bo przecież zarabiać trzeba. A ja jakoś juz czuje zbliżające się wolne, nie chce mi sie już nic bo od jutra jadę sobie poodpoczywac.
czas płynie jakoś tak długo ale wiem ze przetrzymam. Po powrocie do domu pakuje sie do końca i kładę sie spac bo rano trzeba wstać o 3.00
Za mgłą poranka szarych dni
pluje Ci w twarz obłuda
szczere usmiechy z siekierą w reku
liczą na Twe podkniecia
Codzienne sprawy gniota Cie do ziemi
lecz Ty sie nie poddajesz
zasłaniasz twarz przed wiatrem
i kroczysz pomału do przodu
los bawi sie kartkami z kalendarza
rysujac na nich choroby, zmartwienia
Kolejna zmarszczka rodzi się na czole
kreską zawodowej nerwicy...
Czujesz sie jak na arenie cyrkowej
otoczona gawiedza cynicznych gapiów
czekajacych na wielki spektakl
upodlenia człowieka od kpin i wyzwysk
Zycie jest trudne i okrutne
gdy drwia z Ciebie smiejac sie w oczy
Nie daj się zgniesc i zagonić do narożnika
tylko nade wszystko badz sobą...
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz