Budzenie niczym nie wymuszone - rozkosz. idziemy na spacer na Starówkę.
Od miejsca noclegu mamy na piechotę około 20 minut.
Łazimy po Toruniu tu i tam. Zaglądamy do księgarni i do sklepów a przy okazji podziwiamy gotycka architekturę budynków mieszkalnych i kościołów.
Fajny pomysł na ulicy szerokiej jest taki ze w trakt spacerowy pomontowane są herby miast partnerskich, z którymi Toruń łączyły stosunki handlowe.
Dziwne, że z wielu miast Europy w śród nich nie ma tu herbu Krakowa.
Po za tym jest tu też "aleja gwiazd piernikowa"
Wdeptujemy do "Manekina" na naleśniki. Manekin to siec lokali gastronomicznych (siec to może zbyt duże słowo) w pięciu miastach w Toruniu (2 lokale), Gdańsku, Bydgoszczy Poznaniu i Łodzi.
Bierzemy sobie 2 naleśniki z mielonym mięsem. Pycha i normalnie można sobie pojeść. Zatem tak nafutrowani wracamy do domku.
Odpoczywamy oglądamy TV. Wieczorkiem idziemy do biedronki zeby kupić coś na kolacje i śniadanie.
Dzwoni do mnie Aga z Poznania. Prosi bardzo bym do niej przyjechał, kiedy będę wracał od Ewki, bo wiele problemów ja przygniata i chce pogadać. Mówię ze jestem z Ewka w Toruniu i ciutek mi nie po drodze.
Ewka radzi byśmy zrezygnowali z sobotniej nocy i pojechali do domu wieczorkiem ona do Gdyni do koleżanki a ja do Poznania.
Mówię Agnieszce, co i jak i ona się cieszy ogromnie.
Pomiędzy murami niosącymi
mocny zapach gotyku
snują się myśli
astronoma Kopernika
Flisak wabi żabki
nutą ciepłego wiersza
Manekin kłaniając się nisko
zaprasza na dobre naleśniki
Spod ceglanych kościołów
i bram starych kamienic
wyłania się pielgrzymka historii
zagryzając tradycyjne pierniki
A miłość wiersze pisze
brnąc po kolana w śniegu
szukając weny wśród uśmiechniętych turystów
i czasu zatrzymanego w zaułkach...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz