29 stycznia 2013
Nic sie człowiekowi jakoś nie chce, ot jakaś taka niedospana noc, a może to zwykła zmiana pogody.
W domu robie małe pranie i drobne porządki. Wieczorkiem niestety idę popracować bo mam dyżur.
Za oknem zrobiło sie szaro od chmur
krople deszczu mieszają sie z płatkami śniegu
zagubiony we własnych słowach
zaczynam milczeć bez wyrazu
nie wiem czemu ludzie lida
zaślepieni chciwością i żądzą władzy
Chowają swe szczęścia głęboko w kieszeni
by nie przeszkadzało w zdobywaniu sukcesów
Płaczę patrząc jak inni pielęgnują obłudę
i że z wyrachowaniem wbiją sztylet przyjacielowi
Egoizm wyleguje się na leżaczku
i śmieje sie dobrym ideałom w twarz
Pokręcone interesy rozda sie za parawanem
Młode wilki zagryzają pasterzy owiec
ku uciesze reszty młodzieńczej gawiedzi
zdając egzamin z upadlania człowieka
Świat bez skrupułów niszczy swój życiorys
dzieci depczą ciepło własnego gniazda
ślepa ulica kończy sie na bagnach
Wiecznie głodna pycha zjadła wiarę w siebie...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz