sobota, 24 marca 2018

ot taki jakiś dzionek niedzielny... 2013.02.03

3.luty 2013
Wraca z pracy dość zmęczony, nie mam ochoty na nic tylko na to żeby położyć sie do łóżeczka.
Spie jakieś parę godzin a potem plątam sie po domku. Pogoda jakaś niespecjalna więc nie mam ochoty na żadne spacery.
Troszkę spędzam czas przed komputerem i patrzę na telewizje...

Zamknięty w klatce ptak 
wyrwał sie z uwięzi 
poleciał przed siebie 
zauroczony nieznana wolnością
zginał zamęczony przez burego drapieżnika

Maleńki kamyczek
znaleziony na chodniku zabłyszczał
i stał sie kamieniem szczęścia
Bo wlał w serce odrobinę wiary 
choć nie wiadomo czy marzenia sie spełniają

Zakręty pokrzywionej drogi 
krzyżują sie ze skrzyżowaniami niewiadomej
kierat codzienności zgrzyta trudami
podkładając kłody niewiernych przyjaciół
Uśmiech pachnie nutą fałszu

Sumienie milczy zachrypłe od wołania
prawda pomyliła swe drogi
nadzieja leży opita pod stołem
Świat się stacza z górki
Z zawiązanymi oczami daleko się nie zajdzie...

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz