sobota, 24 marca 2018

i do domu 2013.02.24


24 lutego 2013
Agnieszka przygotowała śniadanie - omlet kiełbaska smażona cebulka i papryczka- pycha, potem oglądamy telewizor, rozmawiamy o różnych sprawach.
Koło 13 jemy obiad, na który są mielone z ziemniaczkami. Pakuje prowiant na drogę, po 14 lecę na autobus by jakoś dotrzeć na dworzec.
Muszę przecież jeszcze wziąć kasę z bankomatu i kupić bilet - kupowanie biletu to mała paranoja każdy klient obsługiwany min 5 minut!).
Na szczęście wszystko udaje mi się załatwić.
Pociąg przyjeżdża ze Szczecina, niestety jest dość załadowany. Jakoś udaje mi się zająć miejsce siedzące. Na którejś stacji okazuje się, jaki mruk jest z konduktora.
Każe dziewczęciu wziąć walizkę z korytarza i położyć na górnej półce. Na co dziewczyna odpowiada, że jest za niska i nie da rady. On odpowiada proszę poprosić kogoś z pasażerów.. i obraca się tyłem do niej...
Zero kultury, mógł pomóc, jako gospodarz pociągu... Dobrze ze jakiś młodzieniec z sąsiedniego przedziału zaoferował pomoc.
Do domku docieram koło północy, jestem padnięty a jak pomyślę, że rano mam iść do pracy to... Lepiej pójdę spać...

W alei szarych wierzb 
pisze wiersz zamyślona zima
płatki śniegu balują lekko
przykrywając kołdrą ziemię

Śpią pastwiska i odpoczywają pola przed urodzajem
i lasy szeleszczące pieśnią
Zapatrzony czas w przemijanie
tka kolejna porę roku

siwe włosy trawy
oczekują na zmartwychwstanie
zamarznięta rzeka pokornie czeka
na przebudzenie wiosny

Białe ścieżki wiodą do domków
gdzie ciepło otula marzenia
wlewając wiarę na lepsze jutro
nucąc cicho "byle do wiosny ...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz