11 stycznia 2013
Nic mi sie nie chce ale otwieram szeroko oczęta budząc się kolejnego dnia.
Pomału choroba mi przechodzi więc nie mam sie niczym martwić. Idę sobie na małe zakupy . Zaś mnie napadło na mandarynki więc kupuje 1,5 kg - Może brakuje mi jakiejś witamin B czy coś,,,
Po za tym wszystkim to jakoś ten dzień mija spokojnie...
Czarne gawrony na śniegu
piszą kolejny list
z przesłaniem dla tych
co jeszcze wierzą w ziemię
pozostawiając na końcu zdania
niedokończony wielokropek...
Być może to tylko wołanie o pomoc
krótkie S.O.S. ginącej natury
Może przepowiednia końca siata
lub przeklinanie głupoty człowieka
Śnieg zakrył lekko nasze działania
śmieci i oplutą ziemie
wszyscy cieszą się że ferie i zima
Krzywo patrząc że gołębie na parapecie
zapominamy że my bardziej wszystko krzywdzimy...
Wszystko zamiecione pod biały dywan
udaje porządek i przyjazność środowisku
Rozmarzeni w ciepłym fotelu
zapominamy o zmarzniętych braciach
Czekamy na budząca do życia wiosnę
i to co odkryje topniejący śnieg...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz