23 lipca 2012
Po śniadaniu odpływam w krainę snu i nie myślę wstawać aż do obiadu
Popołudniu i tak jakoś nie mogę sobie znaleźć miejsca więc plątam sie po mieszkaniu.
Złocą się pola pachnące chlebem
wiatr słońcem maluje jabłka
maki rozmawiają z kłosami
o urokach tego lata
A ja pisze list do ciebie
z klekotem bocianów
wołam swoja miłość
atramentem tęsknoty
Moje usta uśmiechają się lekko
do słodyczy malin
bo przypominają one
Twoje uchylone do pocałunku wargi
Jaskółki latają wysoko
to znak że jest dobra pogoda
na miłość i nasze pragnienia
i dojrzewanie marzeń
Kombajny ruszają w pola
listonosz wiatr niesie pocztę do Ciebie
a ja patrząc na tańczące motyle
patykiem na niebie znowu rysuje Ci miłość....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz