piątek, 2 lutego 2018

z drugim dniem... 2011.11.02

2 listopada 2011
Nie wiem czemu ale los padł na mnie i dziś musiałem mieć zmianę za chorego kolegę. Dnióweczka. Dlatego jakoś niechętnie zwlokłem się z łóżeczka i podreptałem na autobus.
Czas w pracy płynął bardzo powoli i niemrawo. Można rzec ze umęczył mnie bardziej niż normalny dzień.  Dłużyło się  choć kierownik zaszczycił nas swoja obecnością  i marudzeniem.
Na szczęście nie było zbyt większych awarii i zamieszania.
Do domu wróciłem  spokojnie  bez większych korków. Akurat była jeszcze u nas siostra i "męczyła " mnie łażeniem po naszej klasie żeby zobaczyć kto tam co jej napisał.
Po obiadokolacji posiedziałem chwilkę przed telewizorkiem a potem poszedłem spać..
PS. Dziś w dzień zadusznych  nie miałem kiedy iść na cmentarz, cóż pozostało spędzić chwile zadumy i modlitwy w wolnej chwili....


           Zapachniało milczącymi kwiatami
           chociaż mamy pożną jesień
           kolorowo zrobiło się pośród szarych liści
           gwar przepełnił ukołysana ciszę...

                      Kroki wspomnień i tęsknoty
                      wypełniły alejki szukając swych bliskich
                      Dzień wizyty, spowiedzi i wyznań
                       i czytania zmurszałych kartek czasu

           Pamięć otwiera zardzewiałe okna nieba
           upraszając wieczne szczęście
           i możliwość pomocy nam maluczkim
           tym co zostali tutaj bez opieki

                      Dym modlitwy chowa się delikatnie
                      w płomieniu  zamyślonych zniczy
                      Nasi przygotowują nam tam posłanie
                      i tam zapalają światło w oknach
                      czekając na nasze przybycie...

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz