1 listopada 2011
Po nocnej zmianie od razu pędzę na przystanek i jadę na cmentarz Batowice. Tu kładę wiązankę i zapalam świeczki troszkę czasu spędzam na dodatkowym ubieraniu grobu. Potem jadę na kolejny cmentarz tym razem na Rakowicki. Tu zapalam znicze na grobie dziadków ( rodziców mamy).
Jak co roku można tu spotkać kwestujących artystów, aktorów i innych ludzi kultury. Zbiórka jest na odnawianie zabytkowych nagrobków tu na Rakowicach jak i na ratowanie cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie.
Potem wracam do domku na obiadek i odsypianie utraconej nocy.
Po jakiś dwóch godzinkach ( moze więcej) jadę na pozostałe groby. Oraz rodzinne wizyty.
Zamyśliłem się nad cisza
co otula szepty mogił
nad brzozowa modlitwą
która z szacunkiem
pochyla się nad żołnierska krwią...
Czuje w powietrzu zapach pamięci
i skrzypiące bramy nieba
myśli tych co odeszli
biegną do serc żyjących
Tu pośród ciszy wieczności
szukamy oddechu bliskich
ich zrozumienia, mądrości
wiary, czasu zatrzymania, milczenia
Klękamy przed ołtarzem sumienia
całując dar życia pokoleń
nucąc bicie serca , hymn wolności...
A do tego liście jesienne
tańczą na niemym wietrze
niosąc wspomnienia i miłości powiew
tej co nie ginie nigdy
W ciemności płona znicze modlitwy
słychać dobre kroki nadziei
Po tamtej stronie rzeki
słońce oświetla drogę najbliższym...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz