20 październik 2011
po nocnej zmianie lekko padnięty kładę się do łóżka. Dziś nie ma głupich nie wychodzę z niego i już!
muszę jakoś przegnać to chorowanie. Niestety leżenie dużo nie pomogło. Gardziołko nadal bolało jak jadłem obiad, ale nie poddawałem się. o 20 usiadłem na radio żeby grac.
Jakoś udało spełniając mi się swój obowiązek i wytrwałem na posterunku. grałem całe dwie godzinki, co prawda było słychać mój zakatarzony głos ale przynajmniej słuchaczy nie zawiodłem...
Na czarnej koszuli
czerwony konik gna szukając mlecznej drogi
prosto do twojego nieba
gdzie znajdzie najpiękniejsze gwiazdy
co umieją spełniać marzenia
Chciałbym by któraś z nich
domalowała mi skrzydła
bym mógł bez przeszkód
lecieć do Ciebie miedzy chmurami
Chciałbym być chwilami niewidzialny
bym nie musiał się tłumaczyć wszystkim
co robię o tak późnej porze u ciebie
i kraść pocałunki kiedy spisz...
Na koszuli w kratkę
rosną kolorowe kwiaty
pachnące moimi myślami
Choc przylgnij do mojego serca
i zaopiekuj się moim ogrodem....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz