21 października 2011
Kiedy wczoraj kładłem sie do łózka nie wiedziałem co mnie czeka...
Po pierwsze nie mogłem zasnąć a jak usnąłem to już o 1:30 przebudziłem się i byłem calusieńki mokry.
Podkoszulek można było wykręcać. Przebrałem się i wskoczyłem do łóżka ale nie spałem jakoś. Męczyłem się
cóz potem to już zadzwonił budzik wzywając do pracy. Poszedłem pracować choć nie bardzo mi sie chciało, Ale co zrobić jak jest już 2 pracowników chorych na 5 ...
W pracy spokojnie , choć strasznie mi się chciało spać. Na szczęście gorączka mi nie szalała więc mogłem żyć spokojnie.
Deszcz płacze cicho
tęskniąc za słonecznym latem,
za zapachem śliw i czerwienia jabłek..
za malowaniem szczęścia na murach
i deptaniem piasku na plaży
Wtedy kiedy tańczył w promieniach słońca
po nim na parkiet wychodziła tęcza
teraz po jego śpiewie biega wiatr
i opadają ostatnie liście....
Jesienna nostalgia zaczyna marzyc
przy zapachu malinowej herbaty
snuja się plany na przyszłe wakacje
i zapotrzebowania na chwile rozkoszy...
Zamyślona dusza błąka się po parku
szukając zagubionej miłości
zasuszone myśli przykleiły się do ławki
na której pozostał list bez odpowiedzi...
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz