9 grudnia 2012
Wstałem o 3.10 bo wszystkie alarmy zaczęły grac ze hej -i dobrze bo dzięki temu mogłem otworzyć oczka. Ciężko było wygrzebać sie z łozka ale sie udało.
szybko zrobiłem herbatę do termosu kanapki na droge i biegusiem na tramwaj nocny ... i na dworzec.
Zdarzyłem na pociąga ze miałem miejscówkę to mogłem spokojnie zasiadasz w fotelu...
Podróż przebiegała pomyślnie. W większości przysypiałem, na dodatek lekko się przeziębiłem.Po za tym w przedziale było ciutek niedomknięte okno które przez noc przymarzło.
i przez maleńka szparę wiało mrozem.
Dotarłem koło 16.30 na miejsce i mogłem spokojnie Wieczorkiem oglądaliśmy filmy na komputerze...
Wzlatują myśli tęskniące
pod błękit nieba
rysując na nim
wspomnienie zakochanej wiosny
zima przykrywa białą kołdrą
listy do marzeń
może wykiełkują lekko
z początkiem marca
Brakło atramentu
na dokończenie wiersza
gdy ten budził
miłość do porannej kawy
Zmęczone oczy bezsenną nocą
nie wiedzą gdzie szukać
wybrzeża nadziei...
Nie chce się wychodzić z domu
w ten mróz...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz