sobota, 17 lutego 2018

imprezowo... 2012.12.8

8 grudnia 2012
Wracam z pracy do domku tylko po to żeby zrzucić plecak i inne rzeczy. Wychodzę do Tadka ibo znowu podziało sie coś z piecem. okazuje sie ze jest uszkodzona grzałka. Naprawiam jak sie da i zmywam sie do domku.  Po powrocie pakuje torbę bo  jutro wyjeżdżam do Lęborka. Później udaje mi sie zdrzemnąć na chwile. Po 16-stej wychodzę  i jade na imprezę zakładowa.Lokal: Restauracja  Galicyjska  Bawimy sie do jakiejś 23. Oczywiście w tym czasie zajadam sie pysznościami i innymi frykasami takimi jak barszczyk czerwony z uszkami , dorsz smażony z pieczonymi ziemniaczkami.na deserek  lody pieczone jabłuszko itd... Superek..Po powrocie do domu padam na nos i kładę sie spac  ale na chwile bo muszę wstać o 3.00 zeby zdążyć na pociąg.


Za moimi plecami 
stoi sen zmeczony
rysowany koszmarem niespełnionych tesknot
i obawa o zatracenie swiata


na pieciolini nuty 
wyrwanej ze wspomnień
piszą sie dzwieki wiary w zycie
i sens prawdziwej miłości...


Kolejna kotwica rzucona w morze
próbuje utrzymać mnie   
w dobrym  miejscu
bez obaw, że zniesie  w złym kierunku


Na skrzyżowaniu wyboru dróg
dziś nie ma już drogowskazów
Stoja tylko reklamy rozległych hipermarketów
i banków co dają kredyt na wszystko...


Zwyczajny dzień kusi niewiadomą
tłum idzie prosto za zyskami
zapatrzony w swe korzenie i status społeczny
Wartości duszy przestają sie opłacać...


brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz