27 września 2012
Budzę się rano a potem zabieram się za przygotowanie jedzenia. Ruszam na dworzec i o 9 mam pociąg. Jedzenie jest bardzo ważne bo jakoś wytrzymać muszę te 13 godzin jazdy pociągiem. Na szczęście mam miejscówkę wiec siedzę spokojnie . Całą drogę ktoś jednak w przedziale jest bo wsiadają i wysiadają różni podróżni.
Gdzieś za Warszawą wsiadają 4 panie i tu zaczyna się mała jazda, normalnie idzie paść. Jedna twierdzi że jej duszno i prosi o otwarcie okna za chwile druga mówi że jej wieje... i prosi o zamkniecie. Po 15 minutach zabawa sie powtarza. A ja otwieram i zamykam okno...
W końcu ta od przewiewów stwierdza ze nie wolno otwierać okna w czasie jazdy (choć tylko była maleńka szczelina) i zamyka okno wielce obrażona.
Ja już nic nie mowie. Normalnie nie wiadomo komu dogodzić - najlepiej już się nie mieszać.
Dobrze ze wysiadają koło Tczewa.
Dojeżdżam na miejsce bez większego zamieszania. Znajomi odbierają mnie z dworca i mogę spokojnie oddać się wieczornym rozmowom , posiłkowi i isc spać...
Kolorowe światła tańczą wokół Ciebie
porywając w rytm muzyki
Twoje zmartwienia i smutki
szastając nieustannie domyśli
"zapomnij o wszystkim"
Tłum podskakuje
naśladując tańczące nuty
zrzucając z siebie ciężar serca
Dyskoteka gra i krzyczy
w tępię zwieńczonym szaleństwem
Kęsy alkoholu ocierają z czoła pot
rozwiązują więzy przyzwoitości
krusząc kopie zapracowanego człowieka
zakazując ciągłego myślenia
Biały świt rozwiązuje czas
i nawet nie czuć zmęczenia
Może jutro zabolą mięśnie i głowa
Ale warto było choć na chwilę
zachłysnąć sie wolnością.....
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz