26 września 2012
Wstaje do pracy i jadę by zarabiać na chlebuś.
Czas mija troszkę nerwowo bo dyrekcja szuka dziury w całym i nie wie na kim się wyżyć. troszkę odreagowują na mnie i dają jakieś zajęcie bez sensu
na szczęście jakoś przeżywam te 12 godzin i jadę do domku. Tutaj po kolacji zabieram sie za pakowanie torby podróżnej, bo jutro jadę do Lęborka na jakieś 10 dni wolnego żeby się nałykać jodu
W deszczowym tłumie
idziemy niewidzialni
pisząc nasza kolorowa bajkę
zlepiona z marzeń i szczęścia
Chcemy być sobą
z daleka od innych
Chowając pod parasolem
nasze pocałunki i szepty
Tarcza błękitne krople
odrywając nas od problemów
Otwierając drzwi do wolności
zatrzymując czas dla nas
Idziemy przed siebie
nie bojąc się tego co powie o nas świat
Niewychwyceni przez krzyki miasta
wpatrzeni w bicie naszych serc....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz