czwartek, 1 lutego 2018

w drodze... 2011,09.26

 26 wrzesnia 2011
Po nocnej zmianie , szybciutko jadę do domku, bo przecież  trzeba zrobić sobie jakieś jedzenie na drogę, i herbatkę do termosu.  Potem torba na ramię i w drogę do pociągu. Ten  spokojnie czekał na moje dotarcie( był podstawiony)  więc mogłem zająć sobie dobre miejsce.  Czas w podróży spędziłem na lekkim mrożeniu oczu, i na  nadrabianiu zaległości jeśli chodzi o pisanie.   Szczerze powiem że sie okropnie dłużyło, a na dodatek  pociąg zrobił sobie godzinne opóźnienie.  W trakcie podróży skorzystałem z Warsu, choć tym razem wydawało mi sie  ze tych pierożków było troche mniej niż ostatnio...
 Najważniejsze jednak że dotarłem na miejsce, a znajomi mimo późnej pory wyszli mi na spotkanie...

        Ser dziury wielkie ma
        tak jak moje serce
        to nie mysz zjadła je 
        lecz tęsknota za moim kochaniem...

                Moje myśli wyglądają przez nie
                w poszukiwaniu barwy słów
                ca jest jak śpiew skowronka
                 budzącego do życia dzień

        Moje serce okna ma
        by przez nie wypatrywać 
        delikatnych kroków
        niosących oddech Twego ciała

                Moje serce nie jest żółte lecz czerwone
                jak te róże które lubisz
                jak maliny w środku słonecznego lata
                jak Twoje usta na które czekam...

        A kiedy poczuje zapach Twój i smak
        drży delikatnie namiętnie
         dotyk ust rozkołysze niebo
        i zasłony  zakryją okna
        by tajemnica uczuć mogła grać...


brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz