26 wrzesnia 2011
Po nocnej zmianie , szybciutko jadę do domku, bo przecież trzeba zrobić sobie jakieś jedzenie na drogę, i herbatkę do termosu. Potem torba na ramię i w drogę do pociągu. Ten spokojnie czekał na moje dotarcie( był podstawiony) więc mogłem zająć sobie dobre miejsce. Czas w podróży spędziłem na lekkim mrożeniu oczu, i na nadrabianiu zaległości jeśli chodzi o pisanie. Szczerze powiem że sie okropnie dłużyło, a na dodatek pociąg zrobił sobie godzinne opóźnienie. W trakcie podróży skorzystałem z Warsu, choć tym razem wydawało mi sie ze tych pierożków było troche mniej niż ostatnio...
Najważniejsze jednak że dotarłem na miejsce, a znajomi mimo późnej pory wyszli mi na spotkanie...
Ser dziury wielkie ma
tak jak moje serce
to nie mysz zjadła je
lecz tęsknota za moim kochaniem...
Moje myśli wyglądają przez nie
w poszukiwaniu barwy słów
ca jest jak śpiew skowronka
budzącego do życia dzień
Moje serce okna ma
by przez nie wypatrywać
delikatnych kroków
niosących oddech Twego ciała
Moje serce nie jest żółte lecz czerwone
jak te róże które lubisz
jak maliny w środku słonecznego lata
jak Twoje usta na które czekam...
A kiedy poczuje zapach Twój i smak
drży delikatnie namiętnie
dotyk ust rozkołysze niebo
i zasłony zakryją okna
by tajemnica uczuć mogła grać...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz